Światło to poczucie bezpieczeństwa i komfortu. Umiejętnie zaaranżowane oświetlenie wnętrza decyduje o jego nastroju.
Czy lubicie idąc wieczorem ulicą zaglądać ukradkiem w oświetlone okna? Jasne prostokąty okien na tle ciemnej ściany ściągają wzrok i przykuwają uwagę. Taki jest wpływ światła na psychikę – magiczny i atawistczny.
Wybranie właściwego oświetlenia jest sztuką wymagającą wyobraźni przestrzennej i elementarnej wiedzy technicznej. Tych, którzy czują się na siłach, by zmierzyć się z tym ciekawym doświadczeniem, zapraszamy do przeczytania cyklu artykułów na temat oświetlenia.
Jak oświetlić mieszkanie
Oprawy oświetleniowe, jakimi dysponuje nasz rynek, są coraz lepsze, wzornictwo coraz bliższe trendom światowym, ceny zróżnicowane. Mamy większy wybór i nasze mieszkanie mogłoby dzięki oświetleniu być jedyne w swoim rodzaju, zupełnie wyjątkowe, gdyby nie pewien drobiazg. Otóż instalacja nadal przystosowana jest do nieśmiertelnego żyrandola na środku sufitu. I naprawdę nieważne, jaką funkcję będzie spełniało pomieszczenie: i w łazience, i w salonie na środku sufitu sterczy kabel z białą kostką – pomnik ery uproszczenia i unifikacji.
Namawiam Państwa do przeciwstawienia się tym wstecznym i szkodliwym (światło w plecy) tendencjom. Od światła w ogromnej mierze zależy nasz nastrój, a nawet zdrowie. Któż nie słyszał o SAD – depresji sezonowej, która pojawia się w porach roku ubogich w światło słoneczne? Truizmem byłoby przypominać o szkodliwości dla wzroku pracy w złym oświetleniu. Dlatego postarajmy się, aby światło, które nas otacza – w miejscu gdzie regenerujemy siły i coraz częściej wykonujemy pracę zawodową, czyli w naszym domu – dawało nam komfort psychiczny i spełniało warunki ergonomii oraz bezpieczeństwa użytkowania.
Przystępując do projektowania oświetlenia mieszkania, spróbujmy na wstępie określić nasze potrzeby funkcjonalne. Po szkicowym przygotowaniu planu zaznacza się miejsca, gdzie potrzebne będzie światło do pracy oraz miejsca, w których wyeksponujemy coś, z czego jesteśmy dumni: obraz, roślinę, kolekcję filiżanek… Pozostałą powierzchnię oświetla się przyjemnym dla oka i psychiki światłem rozproszonym. Wynika z tego, że oświetlenie można podzielić na:
- ogólne,
- robocze (miejscowe),
- akcentujące (punktowe).
Oświetlenie ogólne
Zadaniem oświetlenia ogólnego jest rozpraszanie mroku. Stosujemy tu lampy i kinkiety, kierujące światło na ścianę lub sufit. Oświetlony w ten sposób pokój wydaje się wyższy niż w rzeczywistości. Dobrze spisują się też mleczne klosze (stosowane najczęściej w plafonierach – płaskich oprawach podsufitowych) oraz mleczne, matowe żarówki.
Dąży się do uzyskania równomiernego, rozproszonego oświetlenia – bez zbędnych zacienień i ostrych kontrastowych załamań światła. Najlepsze efekty estetyczne i praktyczne przynosi zastosowanie instalacji dwu- obwodowej. Umożliwia to na przykład uzyskanie: światła nastrojowego (tylko kinkiety) lub światła do sprzątania (tylko plafoniery), oświetlenia letniego (lampy stojące) lub zimowego (kinkiety i lampy stojące) – w zależności od potrzeb i zasobności kieszeni.
Jeżeli zdecydujemy się na oświetlenie halogenowe, pamiętajmy, że żarówki takie emitują pewną ilość szkodliwego dla wzroku promieniowania UV. Dają światło o niezwykle czystej i przyjemnej barwie, które – odbite od białego sufitu – zapewnia rozświetlenie pomieszczenia w sposób o wiele subtelniejszy niż zwykła żarówka świecąca prosto w dół. Nie powinny być one skierowane tak, by mogły razić wzrok.
Oświetlenie robocze (miejscowe)
Potrzebne jest do zajęć takich, jak: czytanie, korespondencja, rachunki, odrabianie lekcji, gotowanie, prasowanie, szycie, toaleta, naprawa sprzętu, hobby… Prace te wymagają sporo precyzji i przy niedostatecznym oświetleniu powodują zmęczenie wzroku. Światło do pracy powinno padać bezpośrednio na powierzchnię oświetlaną. Tam, gdzie pracuje się długo, dobrze jest włączać jednocześnie oświetlenie ogólne (rozproszone), gdyż oko ludzkie źle znosi szybkie zmiany przy przenoszeniu wzroku z powierzchni wyraziście oświetlonych na ciemniejsze otoczenie.
Wszędzie tam, gdzie mamy szafki wiszące – w kuchni, łazience, barku – warto zainstalować malutkie świetlówki kompaktowe o ciepłym odcieniu barwy światła. Nie do zastąpienia jest oczywiście lampa biurowa, która będzie nam towarzyszyła aż do wyparcia długopisu przez komputer. A i wówczas dobrze będzie umieścić za monitorem małą lampkę. Wtedy wzrok mniej się męczy.
Oświetlenie akcentujące
(punktowe)
Ma ono najwięcej wspólnego ze scenografią. Skoncentrowane wiązki światła oświetlają pewne fragmenty wnętrza, wydobywając z mroku piękno zbiorów sztuki, pojedynczych obiektów, mebli czy detali architektonicznych. Oświetlenie punktowe powinno być trzy razy silniejsze niż ogólne. Stosuje się w nim lampy z żarówkami zwykłymi lub o obniżonym napięciu (halogenowymi), wpuszczane w ścianę lub sufit, z regulowanym kątem padania światła.
W sprzedaży dostępne są również specjalne prowadnice, w których możemy ukryć przewody zasilające. Lampy tego typu spotyka się w muzeach i na wystawach.
Walory obiektów przestrzennych (rzeźb, detali architektonicznych) najlepiej podkreślają lampy halogenowe, dające mocne i czyste światło o ostrym światłocieniu.
Kąt padania strumienia światła powinien być tak dobrany, by nie oślepiał widza. Ze względu na wysoką temperaturę pracy (350°C) żarówki halogenowe nie są polecane do oświetlania roślin, obrazów i grafik. Również transformator pracuje w temperaturze około 85°C, dlatego poważnym błędem jest umieszczanie go bezpośrednio na suficie podwieszonym z gipsokartonu lub np. na szafie. Trzeba zapewnić mu wentylację i umocować w miejscu nie narażonym na zniszczenie pod wpływem wysokiej temperatury.
Na zakończenie kilka uwag ogólnych. By nie narazić się na nieoczekiwane efekty optyczne należy pamiętać o niektórych właściwościach światła. Skuteczność oświetlenia zależy nie tylko od mocy żarówki, ale w dużej mierze również od stopnia pochłaniania światła przez otoczenie. Ciemne ściany i sufity, grube ciemne tkaniny, boazerie i tynki fakturowe „kradną” więcej światła niż gładkie jasne powierzchnie. Oczywiście wszystkie wymienione wyżej elementy wystroju wnętrz można i trzeba stosować, pamiętając jednak o skorygowaniu mocy zastosowanych żarówek.
Użycie luster zwiększa skuteczność oświetlenia. Im lepsze lustro, tym więcej światła odbija. Nie mniej ważnym zagadnieniem jest kolor emitowanego światła. Jesteśmy przyzwyczajeni do ciepłego blasku żarówki, która trochę „upiększa” kolory. Stąd nasza niechęć do świetlówek kompaktowych. Odstrasza też ich cena – bardzo wysoka dla przeciętnego użytkownika. Warto się jednak zastanowić nad zainstalowaniem ich w miejscach, gdzie długo pozostawiamy włączone światło. Świetlówka kompaktowa zużywa 80% mniej energii niż odpowiadająca jej mocą żarówka tradycyjna, zaś jej trwałość jest dziesięciokrotnie wyższa.
Co do koloru światła, to wydaje się, że czasy tętniącej sinym światłem rurki rtęciowej już się skończyły. Dogorywają one w niektórych obiektach użyteczności publicznej – szczególnie umiłowane przez służbę zdrowia. W ich świetle wyglądamy na chorych i pewnie o to chodzi. Nowe świetlówki dysponują wieloma odcieniami barwy – możemy sobie wybrać taki, który nam najbardziej odpowiada. Nieprzyjemne drganie światła zostało zlikwidowane przez zastosowanie natychmiastowych i bezmigotliwych zapłonów. Może warto spróbować?
Oszczędzanie energii to nie chwilowa moda, tylko nagląca konieczność. Zrozumiane to zostało na wyższym szczeblu – wdrażany jest program poprawy skuteczności oświetlenia w Polsce. Świetlówki kompaktowe stały się tańsze dzięki subsydiom: subsydiowanie świetlówek kompaktowych z trzonkami gwintowanymi rozpoczęło się od zimowego sezonu oświetleniowego 1995/96.
I ostatnia uwaga. Celowo nie wypowiadam się na temat stylu opraw. De gustibus non disputandum est… Są projektanci opowiadający się za stosowaniem opraw w jednakowym stylu, inni dopuszczają łączenie stylów. Należę do tych ostatnich. Wybór nie jest łatwy, a bogata ofera rynku nie ułatwia decyzji. Jeżeli nie jesteśmy pewni, czy lampa jest w dobrym guście, przeglądajmy czasopisma, odwiedzajmy salony sprzedaży oferujące zaaranżowane wnętrza… Nic tak nie uczy, jak podglądanie, jak sobie radzą inni. Osobom nie wprawionym serdecznie odradzam lampy, które są zbyt ozdobne. Efekt bywa śmieszny. Chyba, że ktoś lubi kicz i wytrzyma krytykę.