Trwałość budynku w znacznym stopniu zależy od jakości zastosowanych materiałów. Duże znaczenie ma również staranność wykonania poszczególnych elementów konstrukcyjnych, zgodnie z zasadami sztuki budowlanej.

 

Jednym z materiałów stosowanych

 

do budowy domu jest żelbet – beton zbrojony prętami stalowymi. Beton, nazywany niekiedy sztucznym kamie­niem, charakteryzuje się dużą wytrzy­małością na ściskanie i niestety znacznie mniejszą wytrzymałością na rozciąga­nie. Tę jego wadę można wyelimino­wać przez umieszczenie prętów stalo­wych w tych strefach elementów z be­tonu, które pod wpływem obciążeń są rozciągane. Celowość połączenia tych dwóch, całkowicie odmiennych mate­riałów jest bezdyskusyjna, ma jednak swoje konsekwencje, o których nie można zapominać.

 

  • Beton i stal, choć różniące się pod wieloma względami, charakteryzują się podobnym współczynnikiem roz­szerzalności termicznej. Dzięki temu, bez niekorzystnych skutków, żelbet można podgrzewać lub oziębiać oko­ło 30-40°C w stosunku do temperatu­ry, w jakiej został wyprodukowany. Chociaż żelbet znacznie lepiej niż in­ne materiały znosi działanie wysokiej temperatury (np. w czasie pożaru), to znaczne jego ogrzanie może spowo­dować uszkodzenie konstrukcji.
  • Stal ma dużą przyczepność do be­tonu, czyli mówiąc popularnie beton się do stali mocno przykleja. Zapew­nienie przyczepności stali do betonu jest podstawowym warunkiem po­wstania żelbetu, a właściwa współ­praca betonu i stali pozwala na przy­porządkowanie elementom konstruk­cyjnym odpowiednich parametrów

 

wytrzymałościowych. Warunkiem dobrego zespolenia tych dwóch ma­teriałów jest odpowiednia jakość po­wierzchni prętów zbrojeniowych: stal nie może być zabrudzona, zardze­wiała, pomalowana, czy też zatłuszczona. Przed zabetonowaniem prę­ty powinny być tak składowane, aby ich powierzchnia była zabezpieczo­na przed powstaniem zanieczysz­czeń.

 

Świeży beton jest silnie alkaliczny (zasadowy): jego wskaźnik pH kształ­tuje się nawet powyżej 13. Środowisko zasadowe sprawia, że znajdujące się w nim pręty zbrojeniowe są chronione przed korozją. Utrata tej ochrony mo­że nastąpić wtedy, gdy do betonu prze­dostaną się związki chemiczne, np. zwy­kła sól kuchenna, które sprzyja powsta­waniu korozji nawet w środowisku zasadowym. O tym, jaki wpływ na ko­rozję stali ma sól, wie każdy właściciel samochodu. Należy chronić elementy żelbetowe przed przedostawaniem się do wewnątrz konstrukcji różnych związków chemicznych. Najlepszym sposobem jest wykonanie betonu wy­sokiej jakości – nieporowatego, a więc szczelnego i trudno nasiąkliwego.

 

Beton w pewnych warunkach mo­że jednak utracić odczyn zasadowy, a w konsekwencji zdolność ochron­ną stali. Dealkalizacja jest zjawiskiem starzenia się betonu. Spadek zasado­wości jest procesem powierzchnio­wym, zależnym od szczelności betonu (czyli staranności jego wykonania), od stężenia zanieczyszczeń gazowych w atmosferze i od – niestety dość czę­sto występujących – zanieczyszczeń kruszywa. Postępuje on stopniowo, w głąb elementów. Gdy dealkalizacja dotrze do warstwy otulającej stal, zbrojenie przestaje być chronione przed korozją. Stal zaczyna korodo­wać tym później, im grubsza jest war­stwa ochronna betonu. Znane mi są przykłady konstrukcji żelbetowych, w których betonowe otuliny zbrojenia były tak małe (nieraz kilkumilimetrowe), że korozja stali rozpoczynała się już po kilku latach.

Oczywiście opis ten jest bardzo uproszczony, gdyż na korozję stali w elementach żelbetowych mają wpływ również inne czynniki oraz zja­wiska, nieraz bardzo skomplikowa­ne. Przykłady elementów żelbetowych, których zbrojenie stalowe przestało być chronione i zaczęło korodować, pokazano na fotografiach.

 

Inwestor, który zgodził się na za­stosowanie w budynku elementów żel­betowych, powinien odpowiedzieć so­bie na pytanie: po jakim czasie będzie musiał przeprowadzać ich naprawę lub będzie musiał pogodzić się z wido­kiem, jaki przedstawiają fotografie. Należy również pamiętać, że korodu­jące elementy żelbetowe mogą w pew­nym momencie utracić swoją nośność (zmniejsza się przekrój pręta zbroje­nia decydującego o nośności elementu) i konstrukcja może ulec awarii.

 

Wszelka renowacja żelbetu jest za­biegiem dość trudnym, kłopotliwym i kosztownym. Najlepszym sposobem jej uniknięcia lub przynajmniej odsu­nięcia w czasie jest właściwe wykona­nie żelbetu i ukształtowanie zeń za­projektowanej budowli.

 

Jak ustrzec się błędów?


Decydując się na budowę domu -  nie tylko, gdy przewiduje się wyko­nywanie żelbetu – powinno zadbać się o to, aby był on projektowany, budo­wany i nadzorowany przez osoby ma­jące odpowiednie kwalifikacje. Budo­wy powinien dopilnować kompetentny i uprawnio­ny inspektor nadzoru, re­prezentujący inwestora. Gdyby jednak budowa prowadzona była bez fa­chowego nadzoru, należy przynajmniej sprawdzać:

  • pochodzenie betonu czy wyprodukowany zo­stał w odpowiedzialnej, np. rekomendowanej przez powołane do tego orga­nizacje wytwórni, takiej, która oprócz wymaganej jakości (klasy) betonu za­pewnia odpowiednią pla­styczność i niską nasiąkliwość;
  • sposób zagęszczania betonu – czy zgęszczany jest wibratorami i czy za­stosowane rodzaje wibratorów są od­powiednie;
  • grubość otuliny zbrojenia – czy odległość prętów zbrojeniowych od deskowania jest zgodna z projektem.

 

Gdy beton jest przygotowywany na placu budowy i mieszany w beto­niarce, należy sprawdzić:

  • jakość kruszywa – czy jest frak­cjonowane, tzn. przynajmniej żwir i piasek są składowane osobno;
  • sposób dozowania kruszywa – czy odmierzanie jest: dokładne – wagowe czy szacunkowe, np. łopatą, która niestety zbyt często jest jedyną miarą dozowania składników betonu.

 

Chciałbym też zwrócić uwagę inwe­storów, którzy zamawiają projekt konstrukcji żelbetowej, na bardzo istotny, a niestety rzadko honorowa­ny, szczegół. Uważam, że w rysun­kach konstrukcyjnych powinny być szczegółowo i jednoznacznie poda­wane grubości otulin, czyli warstw be­tonu osłaniających pręty zbrojenio­we. Jeszcze lepiej, gdy na rysunkach podane zostaną tolerancje, czyli do­puszczalne odchyłki wymiarowe. Wówczas wykonawca elementów żel­betowych nie ma możliwości dowol­nej interpretacji grubości otuliny. Gdy byłem arbitrem w tego typu sporze, musiałem zgodzić się na zaakcepto­wanie niekorzystnej dla inwestora gru­bości otuliny. Obowiązująca bowiem norma (PN-84IB-03264 Konstrukcje betonowe, żelbetowe i sprężone. Obli­czenia statyczne i projektowe) dopusz­cza minimalną grubość otuliny: zbro­jenia głównego belek równą 20 mm, płyt żelbetowych – 10 mm. Grubości te, wymagane przepisami jako mini­malne, osobiście uważam za zbyt ma­łe i zawsze projektuję elementy żelbe­towe z otulinami większymi, każdora­zowo podając ich wymiar.

 

Trzeba pamiętać, że nie zawsze na rysunku jest jednoznacznie podana grubość otuliny i wówczas niejasności przemawiają na niekorzyść projektan­ta. Wykonawcy w przedsiębiorstwach budowlanych powinni uświadomić so­bie fakt, że zmniejszenie grubości otu­liny nawet o 1 mm może ich zmusić do bardzo kosztownego jej uzupełnia­nia. Nie wystarczy tu zwykłe otynkowanie – narzucenie zaprawy nawet cementowej. Żaden „tynk”, nawet na siatce sta­lowej nie zastąpi otuliny z ro­dzimego betonu. Rygory­styczny inwestor może nie zgodzić się na powiększenie wymiarów elementów żelbe­towych i zmniejszenie po­mieszczeń. Może zażądać rozbiórki elementów żelbe­towych i ponownego wyko­nania błędnie zabetonowa­nej konstrukcji. Inwestor musi liczyć się z tym, że w przyszłości będzie ponosił dodatkowe koszty – na za­bezpieczanie lub przedwcze­sny remont elementów żelbetowych. Mniejsza otulina zmniejsza również odporność przeciwpożarową budynku.

 

 

 

Aby uniknąć nieporozumień do­tyczących grubości otuliny, najlepiej jest stosować różnego typu podkład­ki i krążki dystansowe z tworzyw sztucznych (nigdy ze stali). Uczulam inwestorów, by sprawdzali, czy ele­menty żelbetowe wykonywane są z podkładkami dystansowymi. Bez nich zachowanie zadowalającej jako­ści robót jest bardzo trudne. Prakty­ka pokazuje, że w Polsce liczne kon­strukcje żelbetowe mają znacznie za­niżone grubości otulin.

 

Należy również pamiętać, że ja­kość elementów konstrukcyjnych w znacznie większy sposób wpływa na wartość obiektu, niż wynika to z oceny kosztorysowej. Remont ele­mentów konstrukcyjnych obiektu za­wsze związany jest z reperacją, a na­wet przebudową innych elementów niekonstrukcyjnych (np. glazura, te­rakota, wykładzina), często pociąga­jąc za sobą ich całkowitą wymianę.

 

Beton, który jest składnikiem żel­betu, może ulegać zarysowaniu, lecz wystąpienie rys jest zjawiskiem wkal­kulowanym w pracę żelbetu. Inwe­stor ma bardzo ograniczony wpływ na kształtowanie się zarysowań. Na­leży jedynie unikać przeciążania stro­pów i powierzyć projekt fachowemu, uprawnionemu projektantowi kon­strukcji, najlepiej takiemu, który mo­że wykazać się kilkunastoma realiza­cjami swoich projektów. Przeważnie bowiem, dopiero widoczne gołym okiem zarysowania w żelbecie, mogą być niepokojące.

 

Powyższe rozważania prowadzą do wniosku, iż tak kosztowną inwesty­cję, jaką jest budowa lub przebudowa domu należy powierzać doświadczo­nym projektantom i wykonawcom. Gdy obiekt budowlany zostanie nie­właściwie zaprojektowany lub jego elementy ulegną (np. w wyniku ko­rozji) uszkodzeniu, należy – przynaj­mniej na tym etapie – zadbać o facho­wą naprawę konstrukcji.