Trybunał Konstytucyjny przesądził, że urządzenia doprowadzające energię z chwilą podłączenia ich do sieci stają się własnością zakładu energetycznego. Mimo to niektóre zakłady nadal nie godzą się na partycypowanie w poniesionych tylko przez odbiorcę energii kosztach budowy tych urządzeń. W poprzednim numerze przedstawiliśmy podstawowe orzeczenia w tej sprawie.

 


Dalszy rozwój orzecznictwa – podstawy stwierdzania praktyki monopolistycznej

 

Późniejszy okres przyniósł kolejne wnioski ze strony podmiotów gospodarczych – głównie spółdzielni miesz­kaniowych – i kolejne decyzje Urzędu Antymonopolo­wego idące we wcześniej obranym kierunku. Niektóre spośród tych decyzji zaskarżono do Sądu Antymonopo­lowego, wzrasta zatem również liczba orzeczeń podtrzy­mujących wcześniej zajęte przez Sąd stanowisko. W więk­szości wypadków orzeczenia Sądu Antymonopolowego dotyczyły odmowy finansowania urządzeń przyłącza i od­cinków sieci przesyłających energię cieplną, bądź sieci elektroenergetycznej.

 

Podobnie jak we wcześniejszych orzeczeniach stwier­dzenie praktyki monopolistycznej opierało się w kolej­nych sprawach na uznaniu, iż polega ona na narzucaniu uciążliwych warunków umów przynoszących zakładowi energetycznemu nieuzasadnione korzyści (art. 4 ust. 1 pkt 1 ustawy antymonopolowej,), bądź na nadużyciu do­minującej na rynku pozycji przez zakład energetyczny po­legającym na uprzywilejowaniu niektórych podmiotów go­spodarczych (art. 5 pkt 3).

 

W wyroku Sądu Antymonopolowego z dnia 8 czerwca 1994 r. oraz z 7 grudnia 1994 r. stwierdzono, iż nie wszyscy odbiorcy energii są obciążani obowiązkiem wybudowa­nia na swój koszt linii kablowych i urządzeń energetycznych, od obu natomiast grup odbiorców zakład energetyczny domaga się opłat za energię elektryczną w tej samej wyso­kości, wynikającej z obowiązującej ceny urzędowej.

 

Należy podkreślić, że w żadnej ze spraw nie chodziło o uznanie zakładów za podmioty wyłącznie zobowiąza­ła do pokrycia kosztów inwestycji w tym zakresie. Oczekiwania odbiorców energii sprowadzały się do uzyskania od zakładów energetycznych zgody na partycypowanie 0 przez nie (a więc częściowy udział) w pokryciu tych kosztów.

 

W orzecznictwie Sądu Antymonopolowego (m.in. 2 w wyroku z dnia 11 października 1995 r.) podkreśla się, iż w świetle przepisów kodeksu cywilnego niezbędne jest, by umowy zawierane między stronami oparte były o zasadę ekwiwalentności świadczeń wynikających z umowy wzajemnej ( art. 487 kc).

 

W niektórych wyrokach (m.in. z dnia 7 grudnia 1994 r. oraz 8 listopada 1995 r.) Sąd Antymonopolowy podkre­ślał również, iż jeśli między zakładem energetycznym a spółdzielnią mieszkaniową została zawarta wcześniej umowa w zakresie realizacji sieci i urządzeń – zgodnie z którą spółdzielnia pełniła rolę inwestora zastępczego – do umowy tej stosuje się przepisy kodeksu cywilnego o umowie zlecenia (zgodnie z art. 750). Zakład energetycz­ny powinien zatem zwrócić spółdzielni mieszkaniowej wydatki, które spółdzielnia ta poczyniła w celu należyte­go wykonania zlecenia (art. 742 kc).

 

Obrona ze strony zakładów dostarczających energię

 

Zakłady dostarczające energię często powoływały się na obowiązującą w polskim prawie – na mocy art. 353′ ko­deksu cywilnego – zasadę swobody umów. Nie należała tu do rzadkości interpretacja tej zasady idąca w kierunku wyciągnięcia wniosku o dopuszczalności dowolnego ukształtowania przez strony treści umowy, także w spo­sób przewidujący nieodpłatne przejęcie urządzeń przez zakład. Odpowiedzią Urzędu oraz Sądu Antymonopolo­wego na ten argument było zwrócenie uwagi na dokład­ne brzmienie art. 353′ kc, w którym zakreślono granice zasady swobody umów. Jedną z nich jest obowiązek prze­strzegania przepisów obowiązujących ustaw. Zgodnie bo­wiem z art. 353′ kc „strony zawierające umowę mogą uło­żyć stosunek prawny według swojego uznania, byleby jego treść lub cel nie sprzeciwiały się właściwości (naturze) sto­sunku, ustawie ani zasadom współżycia społecznego”.

 

W orzecznictwie Sądu Antymonopolowego (np. w wy­roku z dnia 8 czerwca 1994 r. oraz 7 grudnia 1994 r.) pod­kreśla się, że właśnie ustawa antymonopolowa jest jedną z ustaw określających granicę swobody umów. W rezul­tacie więc dochodzi do naruszenia art. 353′ kc, jeżeli stro­na posiadająca władzę rynkową wymusza zawarcie umo­wy w następstwie praktyk monopolistycznych.

 

Sąd Antymonopolowy nie podzielił stanowiska zakła­du energetycznego wskazującego w jednej ze spraw na możliwość pozostawienia urządzeń przyłącza i sieci w za­rządzie niektórych spółdzielni mieszkaniowych. Zdaniem Sądu istnienie po stronie zakładu energetycznego obo­wiązku równoprawnego traktowania jego kontrahentów przemawia za uznaniem takiego działania za praktykę monopolistyczną (wyrok Sądu Antymonopolowego z dnia 7 grudnia 1994 r. oraz z dnia 10 maja 1995 r.).

 

W niektórych sprawach zakłady energetyczne bezsku­tecznie podkreślały, że zawierały ze spółdzielniami miesz­kaniowymi umowy o zastępstwo inwestycyjne, licząc na to, że inwestycja zostanie sfinansowana z kredytu zacią­gniętego przez spółdzielnię. Zgodnie z wcześniej obowią­zującymi przepisami spółdzielnie mogły bowiem uzyskać umorzenie zaciągniętego kredytu. Jednak ustawa z 1989 r. o uporządkowaniu stosunków kredytowych zniosła zasa­dę umarzalności kredytów na cele budownictwa.

 

W toku postępowania zdarzało się również, że zakła­dy energetyczne wskazywały na wynikającą z niskiej ren­towności ich przedsiębiorstw trudność w uczestnictwie w finansowaniu budowy urządzeń i sieci. Jednak Sąd An­tymonopolowy (np. w wyroku z dnia 11 października 1995 r.) podkreślił, że partycypowanie w omawianych kosztach jest normalnym elementem prowadzenia przed­siębiorstwa. Podkreślił także potrzebę starań o dotacje przeznaczone na działalność o charakterze użyteczności publicznej. Przede wszystkim jednak, zarówno w decyzjach Urzędu Antymonopolowego jak i w wyrokach Sądu, zwrócono uwagę na potrzebę pozyskiwania przez przed­siębiorstwo środków finansowych na inwestycje w drodze odpowiedniego skalkulowania ceny energii.

 

Decyzja Urzędu, wyrok Sądu… i co dalej?

 

Ustawowa kompetencja zarówno Urzędu, jak i Sądu Antymonopolowego nie rozciąga się na ustalanie zasad rozliczeń między stronami w konkretnych sprawach, w któ­rych doszło do stwierdzenia, iż odmowa partycypowania przez zakład w kosztach budowy urządzeń stanowi prakty­kę monopolistyczną. Uzgodnienie zasad rozliczenia, pro­porcji w zakresie partycypowania w pokryciu kosztów inwestycji przez obie strony należy do stron. Jednocze­śnie podkreślono, że obowiązkiem zakładów energetycz­nych jest podjęcie negocjacji ze spółdzielniami oraz dopro­wadzenie do uregulowania tych rozliczeń w drodze umowy cywilnoprawnej zawartej w warunkach równorzędności stron oraz ekwiwalentności świadczeń. Jeśli mimo pod­jętych negocjacji nie uda się dojść do satysfakcjonują­cego obie strony uzgodnienia, pozostaje tylko wystąpie­nie na drogę sądową.

 

W orzecznictwie zwrócono uwagę na różnorodność form, w jakich zakład może uczestniczyć w finansowaniu budowy urządzeń. Za dopuszczalne można uznać: zwrot części wyłożonych kosztów w gotówce, sfinansowanie in­nej inwestycji (zwrot w naturze) bądź też ewentualnie od­powiednie obniżenie dla konkretnego podmiotu (odbior­cy energii) wysokości opłat za dostarczaną energię.

 

Jeżeli zakład – pomimo stwierdzenia w drodze decyzji Urzędu Antymonopolowego stosowania praktyki mo­nopolistycznej – nadal odmawia podjęcia negocjacji z dru­gą stroną na temat zasad rozliczeń, wówczas zgodnie z art. 15 bądź 16 ustawy antymonopolowej istnieje możliwość nałożenia na podmiot gospodarczy bądź na osobę nim kie­rującą kary pieniężnej z tytułu niewykonywania decyzji Urzędu, ewentualnie wyroku Sądu Antymonopolowego. Nałożenie kary pieniężnej następuje w drodze decyzji ad­ministracyjnej poprzedzonej przeprowadzeniem odpo­wiedniego postępowania przed Urzędem Antymonopo­lowym. Znaczącą rolę w zakresie inicjowania takich postępowań mogą oczywiście odgrywać sami pokrzywdze­ni niewykonaniem decyzji Urzędu.

 

W kolejce do Urzędu Antymonopolowego

 

Coraz więcej orzeczeń zapada w wyniku toczących się postępowań, które nieraz dotyczą identycznych lub bar­dzo zbliżonych pod względem stanu faktycznego spraw. Wiąże się to ściśle z naturą rozstrzygnięć Urzędu Anty­monopolowego, zapadających w formie decyzji admini­stracyjnej. Decyzje administracyjne mają charakter wiążą­cy wyłącznie między konkretnymi stronami i w związku z zaskarżoną umową.

 

Z powodu braku szczegółowej regulacji zasad rozli­czeń podmiotom nie będącym dotychczas stroną postę­powania przed Urzędem Antymonopolowym, a styka­jącym się z praktykami monopolistycznymi, pozostaje zatem przejście tej samej drogi, która była udziałem in­nych. Zaletą przyszłych postępowań może być bez wąt­pienia możliwość korzystania z wcześniejszych doświad­czeń. Trudno jednak oprzeć się jednocześnie poczuciu konieczności rozważenia, jak można by skrócić proces eliminowania z życia gospodarczego tego rodzaju prak­tyk. Najlepszym rozwiązaniem byłoby wprowadzenie od­powiedniej regulacji prawnej określającej zasady rozli­czeń.

 

W obecnym stanie prawnym szczególną rolę mogłaby tu odegrać przewidziana w art. 14 ustawy anty­monopolowej możliwość nakładania kar pieniężnych na podmioty gospodarcze. Przy okazji warto podkreślić, że strona występująca z wnioskiem do Urzędu Antymono­polowego o stwierdzenie praktyki monopolistycznej mo­że nie tylko wskazać, które przepisy ustawy antymono­polowej – jej zdaniem – powinny znaleźć zastosowanie w sprawie, ale może także wskazywać na potrzebę wymie­rzenia przez Urząd kary pieniężnej. Jeśli powszechną sta­łaby się nie tylko informacja o istnieniu decyzji uznających konkretne działania za praktykę monopolistyczną, ale i o wymierzaniu za nie kar pieniężnych – wówczas być mo­że udałoby się wyeliminowanie tych praktyk bez potrze­by prowadzenia dalszych żmudnych postępowań.