,,Nareszcie skończyłem ogród” – mówisz przyjaciołom późną jesienią, chowając grabie, taczki i kosiarkę na zimowy odpoczynek… ale zanim naprawdę zdążysz odpocząć, zjawią się kusiciele.

 

Na Gwiazdkę dostałeś prześlicz­ny album o ogrodach z całego świa­ta, potem przyszły do Ciebie katalo­gi firm wysyłkowych, zobaczyłeś też ogłoszenie o wystawie ogrodniczej i oczywiście poszedłeś na nią, a przy­jaciele przywieźli z wakacji, specjalnie dla Ciebie, film o ogrodach!

 

Pierwsze rozczarowanie

 

Wiem, że jesteś teraz przygnębio­ny i rozczarowany, bo w porówna­niu z tym, co zobaczyłeś, Twój ogród jest taki mały i rosną w nim takie po­spolite rośliny. Pod krzewami leżą ze­schłe liście i łęty, na trawniku więcej mniszków i rzeżuchy niż trawy, iglaki jakieś takie blade, niektóre zrudziały na końcach, no i do tego jesz­cze pies. Ten to dopiero narozrabiał!

 

Przypomnij sobie – tak samo czuł się Mały Książę w różanym ogro­dzie, gdy okazało się, że jego róża nie tylko nie jest jedyna, ale i nie najpiękniejsza. To bardzo gorzkie doświadczenie.

 

Po chwili załamania ruszyła Cię ambicja. Myślisz: „przecież i ja mogę mieć wspaniały ogród”. Masz wybra­ne zdjęcie, wykaz roślin, ich rozmiesz­czenie. Gdy znajdujesz się w tym sta­dium – proszę: odłóż łopatę, nie wy­kopuj tych nieefektownych roślin, starych i „pospolitych”, żeby na ich miejscu stworzyć wymarzony układ. Weź kartkę papieru, ołówek, album ze zdjęciem, które Cię tak zafascyno­wało, i spójrz na wypatrzoną przez Ciebie kompozycję inaczej. Spróbuj odnaleźć w tekście, w jakiej strefie klimatycznej znajduje się ogród i o ja­kiej porze roku wykonano zdjęcie.

 

Nie mniej ważna dla efektu, który tak Cię olśnił, jest pora dnia. Jeszcze raz spójrz na poszczególne rośliny kompozycji i spróbuj określić ich wiek. Po takiej analizie okazać się może, że ogród, który Cię zachwycił, leży gdzieś na południowych zbo­czach Dolomitów, fotograf mocno się natrudził, żeby uchwycić pierw­sze promienie wschodzącego słońca (w czerwcu dzień wstaje naprawdę wcześnie), rośliny, które podziwiasz, rosną tam od 15 lat, i tylko piękna, barwna plama kwiatów zjawiła się dopiero 3 tygodnie wcześniej.

 

Spójrz na swój ogród i wyobraź so­bie: jak to, co właśnie zamierzałeś wy­kopać, może – i będzie. – wyglądać w czerwcu? Wiesz już zapewne, że ta­kich długich, ostrych cieni i koron oświetlonych prawie od spodu nie zo­baczysz, bo w Twoim ogrodzie słońce pokazuje się dopiero około jedenastej. Przeczuwasz też pewnie, że na Twoim kawałku równiny mazowieckiej nie wyrośnie tak okazały bambus. Czy ko­niecznie musisz mieć bambus? Czy w ogrodzie nie mógłby dominować stary krzew bzu – odmłodzony, oczysz­czony z odrostów i nadmiaru gałęzi?

Zastanów się, czy laurowiśnia, któ­rej soczystą zieleń właśnie podzi­wiasz, zechce rosnąć w Twoim piasz­czystym, przewiewnym ogrodzie? Czy nie lepiej uzyskać tę ciemną, wy­razistą plamę sadząc bukszpan – ta­ki sam, jaki od lat rośnie u sąsiada?

 

Teraz następne rośliny. Ta kępa prześlicznych krzewów to liliowce? Masz je przecież w swoim ogrodzie, ale mimo że posadziłeś je w najbar­dziej nasłonecznionym miejscu, sła­bo kwitną i właściwie ich nie lubisz. Może w delikatnym półcieniu pod bzem spodoba im się bardziej? A te na pierwszym planie – taki prosty pomysł, a jaki efekt – to zwykłe jed­noroczne kwiatki!

 

Natychmiast udaj się na zakupy. Ten fragment możesz bez wahania „ściągnąć żywcem”.

 

 

Pierwsza miłość

 

Została jeszcze jedna Jedyna Ro­ślina – ta w samym centrum. Od pierwszego spojrzenia wiesz, że nic Ci Jej nie zastąpi, dla Niej gotów je­steś wymienić metr sześcienny ziemi i każdej zimy Ją okrywać. Dla Niej zrezygnujesz z wyjazdu na wakacje, by podlewać Ją w czasie lipcowych upałów… byle tylko chciała rosnąć w Twoim ogródku… (te objawy to nic dziwnego, każdemu przynajmniej raz w życiu zdarza się taka miłość). Przejrzyj zatem uważnie nadesłane katalogi, odwiedź wszystkich ogrod­ników, zadzwoń do znajomych, któ­rzy (szczęściarze!) Ją mają. Zbierz jak najwięcej informacji o tym, co lubi, a szczególnie czego nie lubi.

 

Obejrzyj kilka egzemplarzy w różnym wieku, żebyś po 10 latach nie był za­skoczony i nie krzyczał: „jaka ogrom­na!”. Jeśli wymarzoną roślinę chcesz włączyć w kompozycję już istnieją­cych, pamiętaj, że będzie to wyma­gać więcej pracy niż założenie nowej rabaty, ale efekt będzie natychmia­stowy. Na kartce papieru (najlepiej milimetrowego) narysuj układ roślin, do których chcesz Ją dopasować.

 

Staraj się jak najlepiej dobrać pro­porcje grupy, spróbuj również od­tworzyć podziemną część Twojej ra­baty (korona, pień, gałęzie, kwiaty, to przecież dopiero połowa Twojej rośli­ny). Teraz zorientuj rysunek w sto­sunku do stron świata i umieść swo­ją Wybrankę tak, aby uzyskała właściwą dla siebie ilość światła. Sprawdź, czy to, co narysowałeś, da się umieścić i oglądać w Twoim ogro­dzie. Jeśli nie – pożegnaj Ukochaną bez żalu i zaczekaj na następną mi­łość. Jeśli tak – teraz weź łopatę i do dzieła! Wykop dół średnicy 0,5 m większej niż średnica korony rośliny, starannie przytnij korzenie sąsiednich roślin, wymień ziemię na głębokość co najmniej 60 cm, w samym centrum posadź roślinę.

 

Jeśli musiałeś usunąć dużo korzeni, przerzedź korony, usu­wając gałęzie, które wrastają w „ob­szar powietrzny” Nowej. Pamiętaj, że niektóre rośliny przyjmują się w nowym siedlisku bardzo długo, na­wet kilka lat. Obserwuj więc Nową i bądź gotów Jej pomóc, jeśli będzie mieć kłopoty ze znalezieniem się w nowym miejscu i towarzystwie. Wokół Niej posadź barwne rośliny okrywowe, które uzupełnią kompozycję i przypomną Ci, że w tej części ogrodu coś się zmieniło…

 

Pokochaj swój ogród

 

„Nareszcie skończyłem” – mówisz przyjaciołom, dumnie wskazując na starą-nową rabatę, chowając narzę­dzia… Ale zanim naprawdę zdążysz odpocząć, żona na imieniny otrzyma drzewko, o którym od dawna marzy­ła, weźmiesz więc kartkę papieru i za­czniesz od początku…

 

Pokochaj swój ogród – istnieje ta­ka pora, w której jest najpiękniejszy, i taka, w której odpoczywa. Ma swo­je, tylko swoje, jedyne i niepowtarzal­ne warunki, w których Twoje rośliny tworzą harmonijną całość. Możesz i powinieneś „podglądać” inne po­mysły, eksperymentować, i ciągle „dopracowywać” swój ogród, prze­cież nieustannie zmieniają się w nim proporcje drzew, krzewów, kwiatów. Ale nie szukaj typowego ogródka ani gotowego wzoru do skopiowa­nia. To niemożliwe, zupełnie jak to, żebyś miał takie dziecko, jakie mają sąsiedzi.

 

Co roku, zanim wiosna zacznie się na dobre, przeglądam katalogi i albumy, potem patrzę przez okno… i z niedo­wierzaniem spoglądam na zdjęcia wy­konane niecałe sześć miesięcy wcze­śniej. I co roku nie chce mi się wierzyć, że to ten sam ogród. Co roku w naj­nowszej kolekcji znajduję Tę Jedną, Jedyną, dla której jestem gotowa na wszystko, i co roku rozważam wszyst­kie za i przeciw… od 20 lat. W tym cza­sie wiele roślin przybyło, wiele ubyło, niektóre z tych, które sadziłam 20 lat temu, dawno przerosły dom i chociaż to „zwyczajne” drzewa, szanuję je naj­bardziej. Do nich dopasowuję nowo­ści, bo 20-letnie drzewo musi rosnąć 20 lat – tylko dom można postawić w trzy miesiące.

 

Zanim więc sięgniesz po łopatę i piłę, żeby zniszczyć stary sad czy nawet wyciąć jedno dorosłe drzewo, weź swój album o ogrodach, otwórz na stronie, gdzie są stare drze­wa, tak pięknie wkomponowane w zu­pełnie nowy krajobraz, weź kartkę pa­pieru, ołówek – spróbuj i Ty. Jeśli obawiasz się, że nie dasz rady – zawsze możesz przecież wezwać na pomoc projektanta zieleni.