Istnieją sposoby na to, by mały ogród przydomowy wydawał się większy niż jest.

 

Jak mały?

 

Powierzchnia dziatki wraz z do­mem to niecałe 1000 m2. Ogród, któ­ry od niedawna należy do państwa Jaskierny, dawniej był podzielony na część użytkową i część ozdobną. Obie miały prawie jednakową po­wierzchnię – 350 m2 każda. Przedsta­wiamy tu tylko dawną część ozdob­ną, bowiem powstała na miejscu dawnego warzywnika kontynuacja ogródka ozdobnego jest jeszcze bar­dzo młoda. Tak więc na zdjęciach mogą Państwo podziwiać ogród o po­wierzchni 350 m2. Robi on wrażenie o wiele większego, niż jest w rzeczy­wistości. Efekt ten udało się osiągnąć bardzo prostymi środkami.

 

Krótkie dzieje ogrodu

 

Powstał dziesięć lat temu. Właści­cielem domu był wówczas profesor Nowacki. Urządzenie ogrodu po­wierzył architektowi krajobrazu To­maszowi Chylińskiemu. W tamtych latach duży ogród warzywny przy domu, nawet w mieście, był czymś zupełnie zwyczajnym. Na życzenie profesora obok domu urządzono ogród ozdobny, a na jego zapleczu warzywny z kilkoma drzewami owo­cowymi.

 

Dobrze urządzony ogród był za­sadniczym powodem, dla którego obecni właściciele kupili właśnie ten dom od poprzednich. Ale czasy się zmieniły, zmieniły się i potrzeby mieszkańców posesji. Własnymi si­łami i pomysłami (Pani domu jest grafikiem) na miejscu niepotrzebne­go już warzywnika urządzili ogród ozdobny, dbając o jednolity charak­ter całości ogrodu. W starej części ozdobnej dosadzili wiele roślin, głów­nie bylin.

 

Urządzony z wielkim smakiem ogród – w jednakowej mierze dzieło projektanta i obecnych właścicieli – należy do najlepiej utrzymanych małych ogrodów w Warszawie.

 

Właściciele bardzo dbają nie tylko o swój ogród, ale i o swoje ogrodni­cze wykształcenie. W domowej biblio­tece krajowa i zagraniczna literatura z dziedziny ogrodnictwa zajmuje spo­ro miejsca.

 

Co widać?

 

Do ogrodu wychodzi się niemal bezpośrednio z salonu, który znajdu­je się na parterze – wystarczy poko­nać tylko jeden stopień. Ma się wra­żenie, że ogród jest przedłużeniem przestrzeni salonu. Różnica wysoko­ści pomiędzy poziomem parteru a po­ziomem ogrodu pokonywana jest jeszcze wewnątrz budynku, schodami łączącymi podzieloną na dwa pozio­my podłogę salonu. Takie połącze­nie jeszcze niedawno należało do rzadkości.

 

W ogrodzie, tuż przy oknach sa­lonu, ustawiono pergolę z pnącymi różami i winoroślą. Jej drewniana konstrukcja i siatka pędów tworzą swoistą firankę, przez którą podziwia się ogród. Latem pod pergolą domow­nicy jedzą posiłki, tutaj też przyjmu­ją przyjaciół. Uroku tym spotkaniom dodają drewniane meble ogrodowe.

 

Siedząc pod pergolą, widzimy nie­wielki staw ogrodowy wyraźnie wy­eksponowany na tle zwartej grupy drzew i krzewów. Gdy wyjdziemy spod pergoli i staniemy na osi ogro­dowego wyjścia, twarzą do ogrodu, grupa krzewów rosnących po naszej lewej ręce zasłoni nam staw. Wów­czas naszym oczom ukażą się dwa nowe obrazy.

 

Pierwszy – to widok na przestrzał całego ogrodu. Jest to jedyne miejsce w starej części ozdobnej, skąd widać dawny warzywnik. W wąskim prze­świcie między dwiema grupami krze­wów widoczna jest niebieska ławka. Do skierowania kroków w jej stronę zachęcają cztery luźno ułożone ka­mienne płyty. Dalej nie ma nawet ścieżki. Za powstałymi z drzew kuli­sami ukaże się nam drugi, ciekawy obraz. Oto na końcu ogrodu ukazu­je się – niewidoczna dotąd – druga, niebieska, drewniana ławka. Rosną­ca przy niej mirabelka osłania ją jak parasol.

 

Gdy usiądziemy na tej ławce, pono­wnie możemy podziwiać pergolę obok kompozycji z niskich krzewów. Jeśli zbliżymy się do pergoli – pomiędzy gru­pami krzewów znowu zobaczymy staw, tym razem inny jego fragment, zasło­nięty dla obserwatora siedzącego pod pergolą. I tak jest w całym ogrodzie.

Gdziekolwiek pójdziemy – jedne wido­ki znikną za zwartymi grupami roślin, inne nagle odsłonią się. W tej subtel­nej grze wzrok prowadzą roślinne ak­centy, linie trawnika lub kamienie, po­tęgując ciekawość, co nowego kryje się dalej?

 

Dlaczego widać?

 

Twórca ogrodu, projektując jego rzut, wykorzystał zjawisko optyczne­go powiększania przestrzeni poprzez kulisowanie widoków. Tę metodę bar­dzo często stosuje się w projektowaniu scenografii teatralnej oraz w archi­tekturze budynków. Istota iluzji po­większania przestrzeni tkwi w tym, że widok przysłaniany jest na prze­mian to z jednej, to z drugiej strony przez fragmenty dekoracji. Zamknię­cie widoku nie jest akcentowane, lecz częściowo przysłaniane kolejnym pla­nem. Powstaje wtedy wrażenie konty­nuacji przestrzeni „za zakrętem”. Efekt jest silniejszy, gdy kolejne pla­ny stopniowo zmieniają kolorystykę, różnią się kontrastem i ilością szcze­gółów.

 

Kompozycja opisywanego ogro­du oparta jest na dwóch osiach, któ­re przecinają się pod kątem prostym.

 

Przestrzeń w ogrodzie podzielo­no na kilka małych, widokowo po­wiązanych ze sobą wnętrz. Wnęt­rza oddzielają zwarte grupy drzew i krzewów, głównie iglastych, pod­budowanych bylinami. Główna oś prowadzi od ogrodowego wyjścia w głąb ogrodu, druga łączy dwa zasadnicze wnętrza: ze stawem i wnę­trze na wprost pergoli. Grupy drzew dzielące ogród na wnętrza są „wy­spami” na trawniku – można je obejść dookoła.

 

W ogrodzie tym nie ma tak mod­nych ostatnio palisad, kaskad – jego powierzchnia nie została sztucznie wymodelowana. Wystrój jest skrom­ny, a jego tworzywem są przede wszystkim rośliny. Woda i kamienie to jedynie dodatki do kompozycji na­stawionej na optyczne powiększenie ogrodu.